Znasz to uczucie, prawda? Ten moment, w którym silnik wydaje dźwięk, którego nigdy wcześniej nie słyszałeś. Albo ta chwila, gdy kontrolka na desce rozdzielczej zapala się złowrogim, czerwonym światłem. Zjeżdżasz do warsztatu, mechanik otwiera maskę, wyciera ręce w szmatę i wypowiada zdanie, które brzmi jak wyrok: „Części będą pojutrze, poskładamy to w piątek”. W jednej sekundzie Twój misternie ułożony plan tygodnia wali się jak domek z kart. Stoisz przed bramą warsztatu i w głowie masz tylko chaos. Jak zawiozę dzieci do szkoły na drugim końcu miasta? Jak zdążę na spotkanie z klientem? Kto zrobi zakupy dla rodziców? W Dębicy i…