Wilgotne, klejące, zbrylone – jak dobrać urządzenia transportowe do paliw alternatywnych i biomasy?

Wyobraź sobie zimowy poranek. Mróz szczypie w policzki, kotłownia powinna pracować pełną parą, ale nagle zapada cisza. Podajnik stanął. Operator biegnie z młotkiem, żeby ostukać rurę, bo mokra zrębka znowu się „zawiesiła”. Brzmi znajomo?

Przez 20 lat w branży widziałem to setki razy. Inwestorzy kupują biomasę, bo jest eko i tania, a potem próbują ją przepchnąć przez instalacje zaprojektowane dla suchego zboża czy węgla groszku. To tak, jakby próbować biegać maraton w kaloszach – niby buty, ale daleko nie zajdziesz.

Biomasa to materiał z charakterem. Jest kapryśna. Raz przyjedzie suchy pył drzewny, innym razem mokra, ciężka pulpa prosto z lasu. Jeśli Twoje urządzenia transportowe nie są gotowe na te zmienne nastroje surowca, to fundujesz sobie (i swoim pracownikom) etat przy ręcznym odtykaniu maszyn. A przecież nie o to w automatyzacji chodzi.

Dlaczego standardowe urządzenia transportowe przegrywają z mokrą biomasą?

Zacznijmy od fizyki. Mokra trocina, zrębka czy osad pofermentacyjny mają jedną cechę: pod wpływem ciśnienia nie płyną jak woda, ale zbijają się w twardą, nieprzepuszczalną bryłę.

Większość standardowych przenośników rurowych działa na zasadzie tarcia i kompresji. Wąska rura, szybko obracająca się spirala – dla suchego ziarna to autostrada. Ale dla mokrej biomasy? To pułapka. Materiał zaczyna się klinować, silnik wyje, ampery skaczą, aż w końcu zrywa się klin albo pali uzwojenie.

Nie wszystkie urządzenia transportowe poradzą sobie z mokrą biomasą, która ma tendencję do zawieszania się i tworzenia tzw. mostków. Jeśli widzisz, że Twoja obsługa częściej stoi przy zasypie z łopatą niż przy panelu sterowania, to znak, że geometria Twoich maszyn jest błędna. Tu nie pomoże większa moc silnika. Tu trzeba zmienić podejście do transportu.

Przenośniki ślimakowe korytowe – przestrzeń, której potrzebuje Twój surowiec

Rozwiązanie problemu klejącego się materiału jest często prozaiczne: trzeba dać mu miejsce, żeby mógł „oddychać”. I tutaj na scenę wchodzą maszyny, które w FMK darzymy szczególnym szacunkiem przy trudnych paliwach.

W takich warunkach najlepiej sprawdzają się przenośniki ślimakowe korytowe, które dzięki otwartej górze (lub klapom) zapobiegają czopowaniu się materiału. Dlaczego konstrukcja w kształcie litery „U” jest lepsza od rury „O”?

  1. Brak ciśnienia górnego: Materiał swobodnie przesuwa się dnem koryta. Jeśli trafi się większa bryła czy kawałek kory, po prostu uniesie się lekko do góry i popłynie dalej, zamiast zablokować wał.
  2. Łatwy dostęp: Kiedy (a w biomasie to kwestia „kiedy”, a nie „czy”) do podajnika wpadnie kamień, sznurek czy kawałek metalu, wystarczy otworzyć pokrywę koryta. W przenośniku rurowym musiałbyś rozkręcać całą sekcję.
  3. Możliwość stosowania wałów bezrdzeniowych:W korytach często stosujemy spirale bez wału środkowego. To genialne rozwiązanie dla materiałów włóknistych i klejących – nie mają się na czym owinąć!

To jest ta różnica między teorią a praktyką. Koryto wybacza błędy w jakości paliwa. Rura jest bezlitosna.

Czyste płuca Twojego zakładu: Rola, jaką pełnią urządzenia odpylające

Mówiliśmy o wilgoci, ale biomasa ma też swoje drugie, suche i pylące oblicze. Pellet drzewny, słoma czy wysuszona trocina generują ogromne ilości drobnego pyłu. I nie chodzi tu tylko o to, że operatorzy wyglądają jak młynarze po szychcie.

Pył z biomasy jest łatwopalny, a w odpowiednim stężeniu – wybuchowy. Co więcej, osiada na silnikach, przegrzewając je, i wchodzi w łożyska, skracając ich życie o połowę.

Przy suchych frakcjach biomasy nie można zapomnieć o filtracji – tu do gry wchodzą urządzenia odpylające, dbające o czyste powietrze w kotłowni czy magazynie. Nie traktuj aspiracji jako zbędnego kosztu, który wymusza Sanepid czy BHP. Dobry system odpylania, zintegrowany z punktami przesypu na przenośnikach, to gwarancja, że Twój zakład nie stanie w płomieniach, a elektronika sterująca nie padnie od zwarcia wywołanego kurzem.

Nie kupuj kota w worku (ani podajnika z katalogu)

Projektowanie linii do biomasy i paliw alternatywnych to trochę jak szycie garnituru na miarę dla kogoś, kto ciągle zmienia wagę. Trzeba przewidzieć margines błędu. Trzeba wiedzieć, jak zachowa się zrębka latem, a jak zimą, gdy jest zmrożona.

Jeśli masz dość ciągłych awarii, zrywanych zawleczek i pyłu wdzierającego się w każdy zakamarek hali, przestań walczyć z materią. Pozwól, by technologia pracowała dla Ciebie, a nie przeciwko Tobie.

W fmk.pl nie boimy się brudnych rąk i trudnych materiałów. Zanim dobierzemy maszynę, chcemy zobaczyć Twój surowiec, dotknąć go i sprawdzić jego wilgotność. Tylko tak możemy zagwarantować, że proces transportu będzie płynny. Skontaktuj się z nami – wspólnie sprawimy, że Twoja instalacja w końcu odetchnie pełną piersią.