Tanie OC to nie wszystko. Jak nie wpaść w pułapkę najniższej ceny

Pamiętam klienta, nazwijmy go panem Markiem. Marek był mistrzem Excela. Kiedy przyszedł do mnie dwa lata temu, miał jeden cel: „zejść z kosztów”. Wyliczył, że jeśli zrezygnuje z Assistance i weźmie „gołe” OC w firmie Krzak, zaoszczędzi równowartość dwóch dużych pizz. Uśmiechnąłem się wtedy tylko pod nosem, bo w tej branży jestem od 20 lat i wiem, że życie pisze scenariusze, których nie uwzględnia żaden arkusz kalkulacyjny.

Miesiąc później Marek zadzwonił w środku nocy. Stał w strugach deszczu pod Łańcutem. Auto odmówiło posłuszeństwa, bateria w telefonie padała, a infolinia jego „taniego ubezpieczyciela” kazała mu słuchać melodyjki Vivaldiego przez 40 minut. Laweta na własny koszt kosztowała go tyle, ile ubezpieczenie na kolejne dwa lata.

Dlaczego o tym piszę? Bo wpisując w wyszukiwarkę hasło ubezpieczenia samochodu Rzeszów, z pewnością liczysz na setki ofert. Ale czy najtańsza zawsze ochroni Cię podczas stłuczki na rondzie przy Galerii, albo gdy silnik zgaśnie w drodze na Bieszczady?

Dlaczego „najtaniej” zazwyczaj oznacza „najdrożej”?

Ustalmy fakty. Obowiązkowe OC chroni Twój portfel przed wypłatą odszkodowania osobom, w które wjedziesz. I tutaj – zgoda – zakres reguluje ustawa. Teoretycznie więc „OC to OC”. Ale diabeł tkwi w obsłudze posprzedażowej i dodatkach, które w pakiecie kosztują grosze, a kupowane osobno w stresie – majątek.

Dobre ubezpieczenia komunikacyjne Rzeszów to nie tylko obowiązkowe OC, ale też pewność, że laweta przyjedzie szybko, niezależnie od pogody, a Ty nie zostaniesz na lodzie.

Wyobraź sobie typową stłuczkę na rondzie Pobitno. Wina nie jest Twoja. Masz dwa wyjścia:

  1. Scenariusz „Tanie OC”: Dzwonisz do ubezpieczyciela sprawcy. Czekasz na rzeczoznawcę. Walczysz o auto zastępcze. Wypełniasz setki druczków. Tracisz czas i nerwy.
  2. Scenariusz „Świadomy Kierowca”: Masz polisę z opcją Bezpośredniej Likwidacji Szkód (BLS) u sprawdzonego doradcy. Dzwonisz do SWOJEGO agenta. To on wypłaca Ci pieniądze, daje auto zastępcze, a potem sam ściąga należność od ubezpieczyciela sprawcy. Ty pijesz kawę, my załatwiamy resztę.

Widzisz różnicę? Ona kosztuje często kilkadziesiąt złotych rocznie.

Assistance, czyli spadochron, który musi się otworzyć

Tu dochodzimy do sedna. Większość kierowców traktuje Assistance jako zbędny dodatek. „Przecież mam nowe auto”, „Przecież jeżdżę tylko po Rzeszowie”. To błąd poznawczy.

Większość tanich pakietów ma tzw. franszyzę kilometrową. Co to znaczy? Że laweta przyjedzie za darmo, ale tylko jeśli awaria zdarzy się np. 25 km od Twojego domu. Jeśli auto padnie Ci pod domem albo pod biurem w centrum – płacisz sam.

Jako praktyk powiem wprost: solidne Assistance to takie, które działa „od domu”, zapewnia holowanie nie do najbliższego warsztatu (gdzie „Pan Zdzisio” może nie mieć czasu), ale do wskazanego przez Ciebie serwisu, i gwarantuje auto zastępcze nie tylko po wypadku, ale też po awarii. Bo jak zawieziesz dzieci do szkoły, gdy Twój samochód spędzi tydzień u mechanika?

Prowadzisz biznes? Ubezpieczenia firmowe Rzeszów rządzą się innymi prawami

Jeśli jesteś przedsiębiorcą, wiesz, że samochód to narzędzie pracy. Przestój to strata. Tutaj nie ma miejsca na półśrodki. Pamiętaj, że jeśli prowadzisz działalność, ubezpieczenia firmowe Rzeszów dla Twojej floty rządzą się innymi prawami niż polisy prywatne.

Tu liczy się czas reakcji. W TDF wielokrotnie ratowaliśmy sytuację, gdy auto dostawcze klienta uległo awarii z towarem na pace. Dobra polisa firmowa musi zapewniać auto zastępcze tej samej klasy. Wyobraź sobie, że Twój handlowiec ma jechać do klienta w Krakowie, a ubezpieczyciel oferuje mu małe auto miejskie, do którego nie zmieści nawet próbek. To nie jest oszczędność – to wizerunkowe samobójstwo.

Algorytm nie poda Ci ręki

Żyjemy w czasach porównywarek. Klikasz, sortujesz po cenie, kupujesz. Jest szybko i tanio. Dopóki nic się nie stanie. Algorytm nie zapyta Cię: „Słuchaj, a czy Ty często wyjeżdżasz z rodziną za granicę?”, „Czy wolisz naprawę na częściach oryginalnych, czy zamiennikach?”. Algorytm nie doradzi, że dopłacając 30 zł, zyskujesz ubezpieczenie szyb (bardzo częsta szkoda na podkarpackich drogach!).

Doświadczony doradca to taki „lekarz pierwszego kontaktu” dla Twojego portfela i samochodu. Widziałem setki przypadków, gdzie źle dobrana suma ubezpieczenia AC sprawiła, że po kradzieży auta klient nie mógł kupić nawet podobnego modelu. Tych historii nie przeczytasz w reklamach telewizyjnych.

Spokój ma swoją cenę, ale nie musi być wysoka

Nie namawiam Cię do przepłacania. Jako ekspert z 20-letnim stażem, nienawidzę marnowania pieniędzy tak samo jak Ty. Chodzi jednak o mądre wydawanie. Różnica między polisą „biedną” a „bezpieczną” to często równowartość jednego tankowania w skali roku.

W TDF rozumiemy lokalny rynek, dlatego nasze ubezpieczenia Rzeszów i okolice wybierają kierowcy ceniący spokój. Wiemy, które towarzystwa realnie likwidują szkody, a które tylko ładnie wyglądają w tabelkach.

Zanim przedłużysz polisę z automatu lub klikniesz „Kup teraz” przy najtańszej ofercie w internecie, zastanów się, czy stać Cię na ryzyko.

Jeśli chcesz sprawdzić, jak wygląda polisa uszyta na miarę – bez gwiazdek, drobnego druku i wciskania kitu – zapraszamy do rozmowy. Nie jesteśmy infolinią. Jesteśmy ludźmi stąd.

Sprawdź nas na tdf.rzeszow.pl i zobacz, jak wygląda ubezpieczenie, które naprawdę działa.